Aby wiedzieć, jak dotrzeć z przekazem do dzisiejszego czytelnika, musimy się najpierw dowiedzieć, w jaki sposób czyta. A robi to zupełnie inaczej, niż nasi przodkowie sto lat temu.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jaki wpływ mają na nas bodźce zewnętrzne,
  • jak wygląda sposób czytania tzw.”efką”,
  • jakie zmiany wymuszają na nas nowe technologie i czy są one dla nas dobre.

Jesteśmy więźniami informacji

Kiedyś słowem pisanym potrafiliśmy się delektować – było czymś cennym
i unikatowym. Książki przechodziły z rąk do rąk, z pokolenia na pokolenie. Kiedy już rozpadały się ze starości, kleiliśmy je i przekazywaliśmy dalej. Czytaliśmy je od deski do deski, z powagą i szacunkiem.

Dziś już (prawie) nikt nie czyta w taki sposób. Zmianę tę wymusiło co najmniej kilka czynników. Pierwszy z nich to przesilenie informacyjne – jesteśmy “zalewani” treściami. Podłączeni non stop do sieci, nie zdajemy sobie nawet sprawy, ile informacji dociera do naszych mózgów w ciągu dnia – setki e-maili, wiadomości, sms-ów, newsów, ulotek, magazynów, postów w mediach społecznościowych..
i wszystkie walczą o naszą uwagę.

Czy wiesz, że w starożytnych Chinach jedną z najbardziej wyrafinowanych tortur, jaką stosowano na więźniach było wycinanie im powiek? Ponieważ taki człowiek nie był w stanie odseparować się od bodźców ze świata zewnętrznego, zaczynał chorować i w krótkim czasie umierał. Jego stan umysłu można porównać do żyjącego dziś
w wielkim mieście homo sapiens. Bombardowany zewsząd informacjami i bodźcami, żyje w ciągłym napięciu i stresie. Nie bez powodu trend nawiązujący do prostego życia przybiera na sile. Dziś, jak nigdy wcześniej, pragniemy ciszy i spokoju.

Człowiek w wielkim mieście - jak to wpływa na odbiór treści

Czytelnik również stawia dziś na prostotę. Jeżeli do jego skrzynki trafi elaborat na kilkanaście, lub – o zgrozo – kilkadziesiąt stron zapisanych drobnym maczkiem, zirytowany, nawet nie zerknie do treści.

Czytamy “efką”

Poza nieustannym zgiełkiem, cierpimy na permanentny brak czasu. Powoduje to, że zarówno pisma, jakie otrzymujemy pocztą tradycyjną, jak i treści, do których docieramy w internecie, nie są przez nas czytane od deski deski. Raczej skanujemy je wzrokiem w poszukiwaniu najważniejszych dla nas informacji. Nasz wzrok najczęściej zatrzymuje się na nagłówkach i śródtytułach. W całości czytamy jedno, dwa pierwsze zdania (ten sposób czytania kształtem przypomina literę “F”), a kolejne zaledwie przebiegamy wzrokiem. No chyba, że tekst zainteresuje nas na tyle, że zechcemy zapoznać się z całym (jesteś tu jeszcze?).

Dlatego zasada jest prosta – nie zaciekawisz czytelnika na wstępie, nie doczyta do końca twojego artykułu lub pisma.

W jaki sposób dziś czytamy
Coraz rzadziej sięgamy po papierowe książki

Przeszliśmy z papieru na ekrany

Z pewnością wiesz, że wskaźniki czytelnictwa z roku na rok spadają. Coraz rzadziej sięgamy po papierowe książki. Zastępują nam je ekrany czytników, tabletów, a nawet smartfonów. Nowe technologie dyktują nam dziś trendy. Niestety, naukowcy biją na alarm, że nasze mózgi nie radzą sobie tak dobrze z przyswajaniem wiedzy z ekranów, jak z papieru. Problem ten dotyka głównie dzieci, które obsługę tabletów opanowały do perfekcji.

Coraz bardziej popularne czytanie z ekranów smartfonów powoduje, że twórcy treści internetowych muszą pamiętać nie tylko o responsywności swoich stron, ale również o ich atrakcyjnej i przejrzystej oprawie. Takiej, która dobrze się prezentuje na małym ekranie komórki – jest w niej “światło” czyli akapity, śródtytuły i grafiki.

Dzisiejszy czytelnik jest wymagający i zabiegany. Treść, na którą zwróci uwagę, musi być ładnie podana, zwięzła, dobra jakościowo i co najważniejsze – przykuwająca uwagę. Dlatego twój przekaz musi być jasny, prosty, klarowny i przejrzysty. Tylko wtedy jest szansa, że zostanie przeczytany. O tym, jak tworzyć takie treści, przeczytasz w moim kolejnym artykule.

Write A Comment